... Wyciąga nóż zanim zdążę zareagować. Walczę, ale nie mogę się wyswobodzić. Więc przestaję walczyć. Rozumiem, że nie dam rady. Szkoda tracić siły bez sensu.
- Zrób to - mówię - Zrób to. Dalej... Wiesz, że jedna śmierć przeciętnie dotyka w jakiś sposób około pięćdziesięciu osób?
Chcę, żeby miał pełną świadomość tego co zamierza zrobić. Żeby tu był w stu procentach i poświęcił temu sto procent uwagi. Żeby jego wspomnienie o tym było zawsze ostre i przejrzyste, Żeby nigdy się od niego nigdy nie uwolnił.
Pięćdziesiąt osób.
Trzeba było przewidzieć, że to co powiem może też mieć wpływ na mnie.
Pięćdziesiąt osób.
Myślę o tym, kogo dotknie moja śmierć.
Przypomina mi się Twoja twarz.
Nieprawda. Ciebie to już nie dotknie...
Próbuję myśleć o kimś innym. Przed moimi oczami przesuwają się wspomnienia innych osób.
Może z dziesięć. Powierzchowny dotyk.
Strach podchodzi mi do gardła, a on widzi, że wątpię we własne słowa. Zaślepia go zwierzęca wściekłość. Widzę to tylko w jego oczach. Mówi mi to jego uścisk, jak ze stali.
- Myślisz, że uda Ci się mnie oszukać?
Przyciska ostrze do mojej szyi. Czuję znajomy, piekący ból rozcinanej skóry.
Łapię oddech w panice.
Nie, jeszcze nie. Jeszcze nie...
"Nacięcie próbne".
Jeszcze żyję. Jeszcze chwila. Mam jeszcze chwilę...
---

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz