wtorek, 18 listopada 2014

Sen

... Wyciąga nóż zanim zdążę zareagować. Walczę, ale nie mogę się wyswobodzić. Więc przestaję walczyć. Rozumiem, że nie dam rady. Szkoda tracić siły bez sensu.

- Zrób to - mówię - Zrób to. Dalej... Wiesz, że jedna śmierć przeciętnie dotyka w jakiś sposób około pięćdziesięciu osób?

Chcę, żeby miał pełną świadomość tego co zamierza zrobić. Żeby tu był w stu procentach i poświęcił temu sto procent uwagi. Żeby jego wspomnienie o tym było zawsze ostre i przejrzyste, Żeby nigdy się od niego nigdy nie uwolnił.

Pięćdziesiąt osób.

Trzeba było przewidzieć, że to co powiem może też mieć wpływ na mnie.

Pięćdziesiąt osób.

Myślę o tym, kogo dotknie moja śmierć.
Przypomina mi się Twoja twarz.
Nieprawda. Ciebie to już nie dotknie...
Próbuję myśleć o kimś innym. Przed moimi oczami przesuwają się wspomnienia innych osób.

Może z dziesięć. Powierzchowny dotyk.

Strach podchodzi mi do gardła, a on widzi, że wątpię we własne słowa. Zaślepia go zwierzęca wściekłość. Widzę to tylko w jego oczach. Mówi mi to jego uścisk, jak ze stali.

- Myślisz, że uda Ci się mnie oszukać?

Przyciska ostrze do mojej szyi. Czuję znajomy, piekący ból rozcinanej skóry.

Łapię oddech w panice.

Nie, jeszcze nie. Jeszcze nie...
"Nacięcie próbne".
Jeszcze żyję. Jeszcze chwila. Mam jeszcze chwilę...

---


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz