czwartek, 20 listopada 2014

Smutek

Smutno mi.

Jakiś idiota podpalił pomnik przyrody. Ogromny dąb. Chociaż może nie idiota... Może psychopata. Bo dlaczego to drzewo? Dlatego, że ma znaczenie. To celowe, destrukcyjne działanie wymierzone w społeczność.

Znowu siedziałam w pracy prawie godzinę dłużej i nikt mi za to nie zapłaci. Złodzieje moich dni...

Teraz nie śpię, bo nie chcę już zaczynać kolejnego dnia. W pracy. Nie zgadzam się na zmianę daty.

---

Ciężka noc.

Smutek przesiąka do moich snów.

Czasami mam wrażenie, że tkwi we mnie już za długo i za głęboko. Każdy inny przejaw emocji to udawanie, albo tylko krótki przebłysk, który przebił na chwilę to ciężkie tło. Ciekawe, czy to widać... Pewnie nie. Przecież dobrze udaję. A zazwyczaj jestem, ale i tak mnie nie ma. Łatwo mnie nie zauważyć.


Kraina wiecznego lata. Tylko jakoś zimno.

To już tak długo.

---

Nie mam sił wychodzić przed pracą do sklepu, żeby kupić sobie coś na śniadanie, wracać tu i jeszcze je robić. Trudno ruszyć mi się z łóżka do 13:30. Kawa się skończyła. Podkradłam współlokatorce. W lodówce nie mam nic. W pokoju mam tylko cukierki. Więc jem cukierki, zupełnie jak wczoraj. 

Tuż przed wyjazdem do pracy wejdę do piekarni po coś na przerwę w pracy. To będzie wszystko, co dziś zjem. To i cukierki oczywiście. Tak jest zawsze jak mam drugie zmiany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz