Jakiś idiota podpalił pomnik przyrody. Ogromny dąb. Chociaż może nie idiota... Może psychopata. Bo dlaczego to drzewo? Dlatego, że ma znaczenie. To celowe, destrukcyjne działanie wymierzone w społeczność.
Znowu siedziałam w pracy prawie godzinę dłużej i nikt mi za to nie zapłaci. Złodzieje moich dni...
Teraz nie śpię, bo nie chcę już zaczynać kolejnego dnia. W pracy. Nie zgadzam się na zmianę daty.
---
Ciężka noc.
Smutek przesiąka do moich snów.
Czasami mam wrażenie, że tkwi we mnie już za długo i za głęboko. Każdy inny przejaw emocji to udawanie, albo tylko krótki przebłysk, który przebił na chwilę to ciężkie tło. Ciekawe, czy to widać... Pewnie nie. Przecież dobrze udaję. A zazwyczaj jestem, ale i tak mnie nie ma. Łatwo mnie nie zauważyć.
Kraina wiecznego lata. Tylko jakoś zimno.
To już tak długo.
---
Nie mam sił wychodzić przed pracą do sklepu, żeby kupić sobie coś na śniadanie, wracać tu i jeszcze je robić. Trudno ruszyć mi się z łóżka do 13:30. Kawa się skończyła. Podkradłam współlokatorce. W lodówce nie mam nic. W pokoju mam tylko cukierki. Więc jem cukierki, zupełnie jak wczoraj.
Tuż przed wyjazdem do pracy wejdę do piekarni po coś na przerwę w pracy. To będzie wszystko, co dziś zjem. To i cukierki oczywiście. Tak jest zawsze jak mam drugie zmiany.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz