Dlaczego tak? Co mi się znowu stało?
- Intensywne dni w pracy. Bardzo dużo do zrobienia.
- Ten skład współpracowników na zmianie jest dla mnie trochę przytłaczający.
- Nie mogłam spać do rana.
- Najwyraźniej jestem zmęczona. Chyba to nawet widać. Wczoraj ktoś mnie zapytał czy coś się stało, czy może jestem chora, bo mam podkrążone oczy.
Kiedy w końcu zdecydowałam się, że może naprawdę czas już wstać podniosłam głowę, otworzyłam oczy i zobaczyłam swój pokój. Zobaczyłam - bo od dłuższego czasu nie zwracałam na niego w ogóle uwagi.
Widzę, że przeszłam na tryb wegetacyjny. To znaczy robię tylko to, co muszę i absolutnie nic więcej. Jest tu mnóstwo rzeczy, którymi miałam zająć się później (już dawno temu). Na stole i na parapecie. Na stole są te, które muszą zostać wyniesione z pokoju. Na parapecie te, które muszą trafić na swoje miejsce w pokoju. I tak sobie leżą... Krzesło niedługo się urwie od rzeczy do prania.
Muszę się ogarnąć. I ogarnąć ten pokój. I kupić sobie w końcu nową myszkę do komputera (bo poprzednia się najwyraźniej zużyła). Muszę zacząć regularnie jeść. Muszę zrobić coś dla siebie. Nie wiem, zadbać o siebie, czy coś...
Tak pomyślałam i wetknęłam głowę z powrotem w poduszkę.
Nie no... Bo ja naprawdę muszę... Muszę...
Ech...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz