poniedziałek, 1 grudnia 2014

Lars Von Trier

Pierwsza wiadomość od rana po włączeniu komputera: Lars Von Trier udzielił pierwszego wywiadu od lat i mówi, że chyba już nie stworzy żadnego filmu. Ma problem z alkoholem i narkotykami. Obecnie jest czysty, ale obawia się, że wena odeszła na dobre, na trzeźwo nic nie zdziała i filmy będą "gówniane".

"Von Trier, który jest ojcem czworga dzieci wyjawił również, że dotarł do momentu, kiedy musiał wybrać pomiędzy człowiekiem Larsem Trierem, a reżyserem Larsem Von Trierem." 

Komentarze internatutów?

"Lars nie pitul tylko pij".

"dobrze gada, polać mu"

"Ja powiem tak, ćpaj pan i nie patrz na zdrowie, sztuka ważniejsza!"

I tym podobne.

W komentarzach przewijają się tez słowa pogardy. Cóż... ludzie są różni. Nie jest to też nic nowego, jeśli chodzi o postać tego reżysera. Zastanawiam się jednak: jak można z tego żartować? Mnie to w ogóle nie bawi.

"Ciekawe jak się czują ci wszyscy, którzy tego ćpuna wynosili pod niebiosa." 

Jak? Normalnie. Smutno mi, że człowiek wpakował się w nałóg, choć w jakiś sposób ta wiadomość wcale mnie nie zadziwia. Nie od dziś wiadomo, że był chory. Zmagał się z depresją i stanami lękowymi. Jak się nie wie co robić i jak się ratować, to można zrobić coś głupiego.

Smutno mi też na myśl, że mogę już nie zobaczyć żadnego nowego filmu, ale jak facet ma się wykończyć to niech faktycznie da sobie spokój. Życie ważniejsze.

Trzymaj się, Lars i już nic nie bierz i nie pij, a ja sobie będę oglądać to, co już stworzyłeś kolejny i kolejny raz. Zupełnie jak dotychczas. Proste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz