poniedziałek, 22 grudnia 2014

Why stop now (2012)

Jeśli już komedie wyzwalają we mnie jakiekolwiek emocje, to najczęściej po prostu chce mi się płakać i to nie ze śmiechu. Kiedyś ktoś chciał mnie rozweselić i włączył Big Bang Theory i rzeczywiście zaczęłam płakać, bo oni są inni od wszystkich i dlatego wszyscy się z nich śmieją.

Dziś obejrzałam komedię. Why stop now. Przez przypadek. Zainteresowałam się filmografią Eisenberga. I co? I film był naprawdę zabawny! Śmiałam się w głos. Przedstawiona historia była wciągająca i całkiem ekscytująca, a w dodatku film nie jest pozbawiony sensu, ani morału.

---

Eli jest bohaterem tej rodziny, jej podporą, zupełnie jakby był zobowiązany robić te wszystkie rzeczy, które powinien wykonywać ktoś starszy i bardziej doświadczony. Na przykład ojciec.

Ojca zabrakło i wszystko jest na głowie tego dzieciaka (i oczywiście nikt nie ma nic przeciwko temu, tylko wszyscy odetchnęli z ulgą). Żyje "na dwa etaty". Próbuje zachować we względnym ładzie życie własne i rodzinne. Jest mediatorem, opiekunem, motywuje innych - przejmuje inicjatywę. W wolnych chwilach usiłuje pozałatwiać własne sprawy. Nic nie dostał za darmo i nie wygląda na to, żeby go mocno wspierano. To, co osiągnął zawdzięcza własnej pracy, na przekór wszystkiemu.







Fajna to bajka - bo w prawdziwym życiu wyglądałoby to pewnie dużo gorzej. Widzę ten film też jako podnoszącą na duchu przypowieść o Dorosłym Dziecku, które walczy o swój kawałek życia, chociaż nie ma na to ani czasu, ani warunków.

Straciłam perspektywę czasu oglądając. Prosto i przyjemnie było spojrzeć na wszystko z jego perspektywy. To dobry dzieciak. Zasługuje na lepszy los. Jak wszystkie takie dzieciaki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz